Dyspozycja polskiego zespołu jest obecnie wielką niewiadomą. Więcej mamy
dowiedzieć się po meczach kontrolnych w Rosji i Serbii. – Nikt zbyt wiele nie
oczekuje. Jesteśmy na takim etapie przygotowań, że cudów nie będzie – twierdzi
Mariola Zenik.
Siatkarkę trapi jeszcze kontuzja ale, jak sama przyznaje, to nic poważnego. -
Delikatne naciągnięcie mięśnia czworogłowego – tłumaczy
Mariola Zenik. - Są jeszcze
jakieś pozostałości, ale wszystko idzie ku dobremu – uspokaja.
Mimo dolegliwości podstawowa
libero kadry zagra w meczach kontrolnych, w których Polska wystąpi już w
składzie olimpijskim. Sama jednak nie wie, czego można się spodziewać po tych
spotkaniach. - Jeszcze nie grałyśmy takim składem w tym sezonie. Na pewno
bedą to ważne mecze, które pozwolą nam dograć jakieś tam ustawienia czy
„niedomówienia”. Nikt zbyt wiele nie oczekuje. Jesteśmy na takim etapie
przygotowań, że cudów nie będzie. Jedziemy po to, żeby wszystko zweryfikować
– deklaruje siatkarka.
Dyspozycja prezentowana podczas
treningów może napawać optymizmem, ale wszelkie mankamenty mogą wyjść dopiero
podczas gry. - Pracujemy ciężko na treningach, ale wiadomo, że w trakcie
meczów wynikają różne sytuacje. Chcemy zobaczyć, jak to wszystko będzie się
układało podczas spotkania – twierdzi libero polskiej reprezentacji.
Jest to tym bardziej istotne,
że w kadrze w ciągu ostatniego roku zaszło kilka zmian, a mecze w Rosji i
Serbii będą pierwszymi okazjami, by przetestować olimpijski skład, w którym
zaskakująco zabrakło miejsca dla Eleonory
Dziękiewicz. - Jedyną niespodzianką jest to, że nie ma z nami
Leny, ale to trener odpowiada za wynik i to on uważa, że taka konfiguracja w
ustawieniu zespołu jest najbardziej optymalna – kończy Mariola Zenik.