WYWIAD: ,,CIESZĘ SIĘ, ŻE MŁODE DZIEWCZYNY DEPCZĄ MI PO PIĘTACH"
Stoczyłyście wczoraj bardzo
zacięty bój z Bielskiem. Jak ocenia Pani postawę zespołu w tym spotkaniu?
Mariola Zenik:-
Dwa pierwsze sety, które rozstrzygnęłyśmy na swoją korzyść, grałyśmy
naprawdę dobrze. W dwóch kolejnych trochę się pogubiłyśmy. Na szczęście w
najważniejszym momencie, czyli na decydujący tie break potrafiłyśmy się
jeszcze raz zmobilizować.
Duży wpływ na wynik miała Pani świetna postawa w obronie. Jak Pani to
robiła?
- Bez przesady (uśmiech). Nie
udało nam się obronić wszystkich piłek. Starałyśmy się grać z pełną
determinacją i nie pozwolić, by piłki nam wpadały w boisko. Trenujemy to i
realizujemy później w czasie meczu.
Bielszczanki szczególnie w dwóch pierwszych setach sprawiały wrażenie
sparaliżowanych. Myśli Pani, że mogło to mieć jakiś wpływ na wynik?
- Rzeczywiście dało się
zauważyć, że były spięte. Gra przed własną publicznością o taką stawkę
spowodowała tę reakcję. Później jednak rozegrały się i było ciężko.
Jak będziecie musiały zagrać
dziś, by ponownie pokonać zespół z Bielska?
- Oba zespoły mają już za
sobą te przysłowiowe „pierwsze koty za płoty”. Myślę, że dzisiaj Bielsko
zagra zdecydowanie lepiej. Będziemy musiały postawić jeszcze twardsze
warunki, by wywieźć stąd dwa zwycięstwa.
Miałyście trochę czasu na przygotowanie formy na te mecze. Jak ocenia
Pani waszą aktualną dyspozycję? Jesteście gotowe, by zagrać z Bielskiem pięć
pięciosetowych pojedynków?
- Mam nadzieję, że aż tak źle
nie będzie (uśmiech). Wydaje mi się, że skończy się to wszystko w czterech
meczach, mam takie przeczucie .Oby zwycięskich dla nas (śmiech). Miałyśmy
wolny okres świąteczny. Po tej bardzo dużej ilości meczów, które
rozegrałyśmy przed świętami między innymi w Lidze Mistrzyń, byłyśmy już
zmęczone. Teraz wypoczęłyśmy i ma to pozytywny wpływ na nasza grę. Jesteśmy
więc w miarę świeże.
Co w takim razie może być waszym największym atutem w starciu z
Bielskiem?
- Wdaje mi się, że decydująca
będzie przede wszystkim zagrywka. Jeżeli zagramy ostrym serwisem, nie będą
grały szybkiej piłki. Mówiąc wprost - łatwiej będzie nam blokować, bronić i
wyprowadzać kontry. Wszystkie inne elementy jednak też są bardzo istotne. W
takich sytuacjach, gdy na zagrywce jest np. Anka Barańska,
musimy starać się robić jak najszybciej przejście, żeby nie doprowadzać do
seryjnej straty punktów, jaką widzieliśmy wczoraj.
Libero to taka trochę
niewdzięczna rola. Nie czuje się Pani czasem niedoceniona na boisku?
- Taka jest rola libero
i wybierając tę pozycję zdecydowałam się na to. Jestem przyzwyczajona do
roli człowieka od czarnej roboty (uśmiech).
Nie brakuje Pani czasem konkurencji w Polsce? Póki co jest Pani
bezkonkurencyjna i typując np. skład kadry nazwisko Zenik można wpisywać w
ciemno…
- Ja tak nie uważam. Nie zgadzam się z tym, że nie mam konkurencji. Są
młode dziewczyny jak Paulina Maj, Agata Sawicka,
z którymi zawsze rywalizowałam o miejsce w kadrze. Pojawiają się też kolejne
dziewczyny – Tkaczewska czy Durajczyk. Ja
jestem coraz starsza i już bliżej mi do końca niż początku (śmiech), więc
cieszę się, że są nowe dziewczyny, które naprawdę depczą mi po piętach.